Całkowita nieszkodliwość marihuany. Prawda, czy fałsz?

Oczywiście, że fałsz, czego głównym dowodem jest punkt nr 1. Zastanówmy się jednak, dlaczego marihuana w aspekcie społecznym jest tak przykra dla potencjalnego jej konsumenta.

Ci, którzy tak głośno krzyczą o tym, że marihuana jest całkowicie bezpieczna, mają na myśli tylko aspekt medyczny, który faktycznie jest dość łaskawy dla jej konsumentów. Nie umierają na raka krtani, choroby płuc, choroby serca, rozedmę płuc, czy marskość wątroby, lecz w sferze psychicznej i społecznej już nie jest tak różowo.

Dlaczego palacze marihuany tracą po pewnym okresie palenia impet do życia i stają się pasywni i zniechęceni do jakikolwiek działań i podatni na "ból istnienia"? (patrz też pkt.1)

Decyduje o tym pewna właściwość THC , czyli tetrahydrokanabinolu, czynnika psychoaktywnego zawartego w pochodnych cannabinoli, takich jak marihuana, haszysz, czy olejek haszyszowy. THC nie rozpuszcza się w wodzie, tylko w tłuszczach. Ma to dość istotne znaczenie dla osób palących, gdyż po paleniu, oczyszczanie naszego organizmu z THC nie jest ułatwiane przez wypijane płyny. Można pić wielkie ilości wody, a i tak nie przyśpieszy to procesu metabolizmu.

Dowodem na tę tezę jest fakt, że marihuana jest wykrywana przez test na obecność narkotyków w moczu, przez około 2 tygodnie, a nawet w niektórych przypadkach, co jest uzależnione od właściwości osobniczych i stylu palenia, nawet do miesiąca. Przy innych narkotykach mówimy o okresie maksymalnie 5-6 dniowym.

To właśnie wspomniana wyżej właściwość THC decyduje o tym fakcie. Aby zrozumieć do końca pewne zależności, trzeba się przyjrzeć budowie mózgu.

Marihuana nie uszkadza komórek neuronowych, jak jest w przypadku alkoholu, amfetaminy, LSD, czy innych substancji, ale jednak wpływa na pracę mózgu.

Osoba paląca marihuanę systematycznie uzależnia się od niej w sposób psychiczny, gdyż myślenie, zapamiętywanie, kojarzenie staje się po pewnym czasie bez zapalenia jointa bardzo utrudnione. Stąd argument niektórych palaczy, że marihuana rozjaśnia umysł, ale jest to złudzenie.

Ciekawe jest to, że niektóre osoby sądzą, że całkowita sprawność intelektualna wraca z momentem zniknięcia THC z moczu. Nic bardziej błędnego. Testy maja pewien próg czułości i można już dawno nie mieć THC w moczu, a nadal mieć problemy z pamięcią i motywacją do działania.

Kilka dni temu był u mnie pewien 25 letni młody człowiek, dziwiący się, że nie paląc już 4 miesiące nie może nadal znaleźć sobie miejsca, ciągle traci pracę, nie jest w stanie wznowić studiów. Prawda jest taka, że poczeka jeszcze z rok, zanim z mózgu wydalą się wszystkie złogi THC, nie wykrywane już w moczu, ale nadal oddziaływujące na percepcję.

Pozytywne jest jednak to, że w końcu ten zmęczony oparami marihuany mózg, w końcu wróci do normy, lecz trzeba się uzbroić w cierpliwość. Ci bardziej niecierpliwi sięgają znowu po fifkę, lub koją złe emocje w alkoholu. Można temu zapobiec wchodząc w pewien program terapeutyczny, który zapobiega pojawieniu się nawrotów.



copyright 2002 - 2003 narkotyki.com.pl